Cukier, chemia, smak dzieciństwa

Gdy byłem dzieckiem cukier odgrywał ważną rolę w moim życiu, nigdy nie zastanawiałem się ile go jest, ważne, że było go dużo. Słuchając rozmów kolegów i koleżanek w pracy, którzy wspominają cudowną, smaczną chemię spożywaną na tyłach przydrożnego sklepiku, kręci mi się łezka w oku. Ile razy biegałem pod okno swojego domu i wydzierałem się na trzy okoliczne osiedla by wysępić od rodzica 50 groszy na najlepszy trunek pod słońcem? Tak, mam na myśli oranżadę na miejscu, alkohol wtedy nie chodził nam po głowach. Ilości podobnych sytuacji nie sposób zliczyć, można tylko przypuszczać, że była ich niemal setka.

Gumy “na chwilę”

Turbo, Donald, Hubba bubba, kulki, papieros, dostawałeś pełną gamę smaków dokładnie na 1 min, po czasie guma robiła się twarda i bez smaku. Szczęka bolała mnie od żucia, o balonach można było tylko fantazjować, a tak brałem jedną za drugą. W opakowanieu Tattoos znajdował się tatuaż przyklejany na wodę, całkiem nieźle trzymał się na przedramieniu. Pierwszego dnia naklejany, już drugiego dnia pękał, trzeciego resztki trzeba było usunąć szorstką gąbką. Babcia mówiła, że po naklejeniu tej nalepki będę “kryminalistą, właśnie od tego się zaczyna..” Taaaaak…

Napoje

Za wodą sodową biegałem wraz ze szklanką po schodach. Wuja zawsze przywoził swoim starym Peugeotem 605 duże plastikowe butle z syfonem. Pamiętam oranżadę Hellena i oranżadkę na miejscu pitą przy sklepie by ugasić pragnienie po meczu piłkarskim za blokiem. Dam się założyć, że herbaty granulowanej zjadłeś więcej niż wypiłeś. Vibovit wsypywało się do buzi, resztę wylizywało się z paczki. Wypiłeś kawę Inkę i czułeś się dorosły.

Babcia wysyłała po “sprawunek”

Flipsy to chrupki kukurydziane o różnych smakach, ja jadłem tylko czekoladowe i truskawkowe. Draże “Korsarz”, mleko zagęszczone w tubce, cukier mieszczący się w niej to 157% dziennego zapotrzebowania dla dorosłej osoby, dla dziecka 478% ale kogo to obchodziło. Smaczne, gęste i słodkie, nawet teraz czasem trudno jest się powstrzymać. Lody pałeczki zrobione z chemii i wody miały za zadanie chłodzić w ciepłe dni. Zegarki z cukru pudru i żelki malinki były dostępne w każdym sklepie mojego rodzinnego miasta.

Parę zdjęć z tablicy, tak dla przypomnienia:

To jest taka mała lista rzeczy, którymi się zajadałem. Jaka jest wasza? Podzielcie się w komentarzach. 🙂

Cukier

The following two tabs change content below.
Nazywam się Hubert Nowak i jestem autorem tego bloga. Lubię sięgać po nowe doświadczenia, próbować nowych rzeczy. Bujam w obłokach, dobrze, że za marzenia nie karzą.